O jakiej muzyce Polacy mówią «kocia», jak nazywają człowieka pozbawionego słuchu i z kim mają coś na pieńku?
Wyrazy w języku polskim, jak i w innych językach świata, łączą się ze sobą tworząc związki frazeologiczne. Jak to zwykle ze związkami oraz w związkach bywa, część z nich ma bardzo swobodny i luźny charakter, zmienia partnerów według własnego tudzież innych widzimisię. Tak, że sukienka może być w grochy, czyli kropki a spodnie w pepitkę, czyli drobną kratkę lub odwrotnie. Spodnie w kropki, a sukienka w kratkę. Ani jednej, ani drugiej części garderoby generalnie to nie przeszkadza, reszta pozostaje jedynie kwestią smaku i dobrego gustu. A jak powszechnie wiadomo, o tych ostatnich się nie dyskutuje.
Jednakże wśród tych, co chwilę rozpadających się słownych mariaży bez trudu odnajdziemy takie, które tylko ze sobą tworzą trwały, jedyny i niepowtarzalny związek, którego sens czasami zachwyca, zaskakuje a nawet wprawia w osłupienie.
Oto kilka przykładów na dobry początek, może kiedyś okażą się niezwykle pomocne w wyrażaniu własnych myśli lub emocji albo w zwyczajnym zrozumieniu drugiego człowieka:
– rzut beretem – odnosi się do odległości i znaczy po prostu niedaleko;
– kocia muzyka – powiemy o muzyce, która jest bardzo zła, trudna do wytrzymania, piskliwa;
– mieć dębowe ucho – dotyczy człowieka pozbawionego słuchu, któremu na pewno kocia muzyka nie przeszkadza. O kimś takim powiemy także, że słoń mu na ucho nadepnął;
– mieć z kimś na pieńku – czyli być z kimś w konflikcie, mieć do kogoś pretensje (czego oczywiście nikomu nie życzymy);
– być w siódmym niebie – tego z kolei pragniemy dla siebie zawsze, ponieważ oznacza wspaniałe samopoczucie i pełnię szczęścia.
Ciąg dalszy nastąpi. Czyli będziemy kontynuowali naszą listę.
Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK