Anna Walentynowicz – Matka „Solidarności”
Artykuły

Tak powiedział o niej premier Polski Donald Tusk na lotnisku wojskowym Warszawa-Okęcie, pochylając się nad trumnami ofiar katastrofy samolotu rządowego, który rozbił się  pod Katyniem na ziemi smoleńskiej w dniu 10 kwietnia 2010 r.

Anna Walentynowicz leciała do Katynia na uroczystości 70. rocznicy mordu katyńskiego.  Razem z innymi 95 osobami zginęła w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.

Dama Orderu Orła Białego
To najwyższe odznaczenie Anna Walentynowicz otrzymała z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego 3 maja 2006 r. (w 215. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja), 13 grudnia 2005 r. (w 24. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce) w Waszyngtonie odebrała na rzecz Solidarności od Amerykańskiej Fundacji Ofiar Komunizmu Medal Wolności Trumana-Reagana. Otrzymała także Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta (od Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego) i Virtuti Civili, a w 2009 r. "za odwagę w występowaniu w obronie podstawowych wartości i prawd nawet wbrew zdaniu i poglądom większości", otrzymała nagrodę im. Pawła Włodkowica, przyznaną przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Kim była ta niewysoka kobieta zawsze uczesana w kok?

Anna Walentynowicz (z domu Lubczyk) urodziła się 15 sierpnia 1929 r. we wsi Sinne (obecnie Sadowe) nioedalko Równego na Wołyniu. We wrześniu 1939 r. straciła rodziców, a jedynego brata Sowieci wywieźli na zawsze na Wschód. Po śmierci rodziców, kiedy miała 10 lat i ukończone zaledwie 4 klasy szkoły podstawowej, przygarnęli ją sąsiedzi -  polska, ziemiańska rodzina, z którą w 1941 r. opuściła kresy i znalazła się pod Warszawą. Tam „państwo” mieli gospodarstwo. A ona, dziewczynka, była traktowana jak tania siła robocza, a nie człowiek. Musiała pracować od czwartej rano do północy. Nigdy z tymi którzy przyjęli ją pod dach, nie jadła przy wspólnym stole, nawet w Wigilię. By nie czuć się samotnie, spędzała ją w stajni, z końmi. Była bita. W końcu uciekła od swoich „dobroczyńców”. Trafiła na Wybrzeże. Pracowała w gospodarstwie rolnym w okolicach Gdańska, a następnie zatrudniła się w piekarni, a potem jako pakowaczka w Gdańskich Zakładach Przemysłu Tłuszczowego Amada. Po ukończeniu kursu spawacza trafiła w listopadzie 1950 r. do Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Od 1978 należała do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, kolportowała prasę niezależną, pisywała do “Robotnika Wybrzeża”, a przede wszystkim udostępniała swoje mieszkanie na działalność antykomunistyczną. Przez słynną Grunwaldzką 49/9 przewinęła się czołówka opozycjonistów w PRL – od Jacka Kuronia, Kazimierza Świtonia, Andrzeja Kołodzieja, Leszka Moczulskiego, Adama Michnika, aż po Lecha Wałęsę, Bogdana Borusewicza, Alinę Pienkowską, Krzysztofa Wyszkowskiego, Jacka Taylora, Joannę i Andrzeja Gwiazdów i Lecha Kaczyńskiego. Anna była dla nich jak matka – gościła, gotowała, prała.

Kobieta z żelaza
Ciężka praca zniszczyła jej zdrowie. Nie chciała przejść na rentę. Przekwalifikowała się na suwnicową. Na pięć miesięcy przed pójściem na emeryturę została dyscyplinarnie zwolniona z pracy. Decyzja dyrekcji wywołała 14 sierpnia 1980 r. strajk, w czasie którego powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Pierwszym postulatem protestujących robotników było przywrócenie Walentynowicz do pracy. Władza uległa ich żądaniom. W marcu 1983 r. przed sądem w Grudziądzu została oskarżona o organizowanie grudniowego strajku i skazana na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu. W tym samym roku została aresztowana za udział w próbie wmurowania tablicy upamiętniającej górników kopalni "Wujek". Była inicjatorką protestu głodowego po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, który trwał od 18 lutego 1985 r. do 31 sierpnia 1986 r. w krakowskiej parafii ks. Adolfa Chojnackiego. W latach 80. krytykowała ówczesne kierownictwo związku skupione wokół Wałęsy. Istotą sporu stało się oskarżenie Lecha Wałęsy o współpracę z SB i sprzeciw Walentynowicz wobec polityki prowadzącej do Okrągłego Stołu, określanej przez nią jako "ugodowa". Po 1989 r. nie utożsamiała się z polityką rządzących partii postsolidarnościowych. Zniknęła całkowicie z życia politycznego. W 1989 r. była współzałożycielką Fundacji Promocji Sztuki Sakralnej i mocno związała się ze środowiskiem katolickim. Od 1989 r. do 1997 r. współpracowała z pismem "Poza układem". Gdański IPN w 2006 r. ujawnił, że na życie Walentynowicz czyhało 100 funkcjonariuszy i tajnych współpracowników SB, którzy chcieli ją otruć lekiem o nazwie furosemidum w 1981 r. Niemiecki reżyser Volker Schloendorff, który w 2007 r. nakręcił film „Strajk” inspirowany życiorysem Anny Walentynowicz, powiedział: "Podziwiam jej upór i bezkompromisowość. Ona stała się bohaterką mimo woli. Nie miała w planach kariery politycznej, nie myślała o sobie. Chciała zmienić świat na lepszy. I doprowadziła do rewolucji".

Zanim stała się działaczką opozycji demokratycznej w PRL-u, była przodowniczką pracy. Wyrabiała 270% normy. Jej zdjęcia trafiały do gazet. W nagrodę, jako członkini komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, wysłana została na zjazd młodzieży do Berlina. Jednakże wkrótce potem oddała legitymację ZMP i wstąpiła do Ligi Kobiet. Jako działaczka tej organizacji zaczęła zabiegać o prawa pracowników. Wspominała: "kiedy – jako młoda dziewczyna – zaczynałam tę niełatwą walkę o prawo każdego człowieka do godnego życia, marzyłam, że mój syn i jego rówieśnicy będą szczęśliwymi obywatelami wolnego kraju, rządzonego przez ludzi mądrych i prawych." Anna Walentynowicz na dwa dni przed tragiczną śmiercią zdążyła przejrzeć 700-stronicowy maszynopis swojej biografii autorstwa Sławomira Cenckiewicza, poprawiła błędy w nazwiskach, itp. i przekazała jeszcze jakieś znalezione zdjęcia. Autor biografii Anny Walentynowicz, która ukaże się w maju br. w wydawnictwie "Zysk i Spółka" w pociągu z Poznania do Gdańska dowiedziawszy się o jej śmierci, dopisał ostatni rozdział – najbardziej dramatyczny.

Post Scriptum
Wszyscy, którzy zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu zapłacili najwyższą cenę za pamięć o Katyniu. A świat miał się nigdy nie dowiedzieć o Katyniu. „Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych. Ziemia przykryła ślady zbrodni, a kłamstwo miało wymazać ją z ludzkiej pamięci – miał powiedzieć Prezydent RP Lech Kaczyński. I chciał podziękować, że jednak bliscy pomordowanych i inni, odważni ludzie trwali wiernie przy tej pamięci, bronili jej i przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków. Przenieśli ją przez czas komunistycznych rządów i powierzyli rodakom wolnej, niepodległej Polsce. Dlatego im wszystkim, a zwłaszcza Rodzinom Katyńskim, jesteśmy winni szacunek i wdzięczność - tych słów już nie wypowiedział. Nie doleciał. Katastrofę przetrwał jedynie znaleziony kilkanaście godzin po tragedii wieniec, który Prezydent miał złożyć na katyńskim cmentarzu. Obok tego wieńca, jak również przed bramą lotniska, na miejscu katastrofy zaczęli napływać spontanicznie Rosjanie najpierw ze Smoleńska, i z dalsza. Tłumy Rosjan. Większość z nich dowiedziało się po raz pierwszy o Katyniu. My Polacy zawsze będziemy pamiętać o Katyniu tym sprzed 70 lat i tym z 10 kwietnia 2010 r.

Małgorzata Szymczyk-Karnasiewicz, Kraków, kwiecień 2010 r.

 

Powiązane publikacje
TKP w Kowlu uporządkowało polską kwaterę wojskową na miejscowym cmentarzu
Wydarzenia
22 lipca członkowie Towarzystwa Kultury Polskiej w Kowlu zebrali się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Niezależności, by uporządkować polskie pochówki.
24 lipca 2026
Łuck otrzymał agregat prądotwórczy z Białegostoku
Wydarzenia
W ramach wsparcia partnerskiego miasto Białystok przekazało Łuckiej Hromadzie, jako pomoc humanitarną, agregat prądotwórczy o mocy 80 kW – podał Wydział Współpracy Międzynarodowej i Działalności Projektowej Łuckiej Rady Miejskiej.
23 lipca 2026
Po Polsce z Wiesławem: Świętokrzyskie – kraina legend, czarów i magii
Artykuły
W samym sercu Polski leży kraina, która pamięta czasy sprzed setek milionów lat, czasy nim na Ziemi pojawiły się dinozaury, a nawet czasy przed wykształceniem się znanych nam dziś kontynentów.
23 lipca 2026
Związki frazeologiczne: Prawdziwe gwiazdy i takie sobie gwiazdeczki
Artykuły
Jeszcze niedawno gwiazdy kojarzyły się z czymś odległym, migoczącym wysoko nad głową, wymagającym teleskopu, cierpliwości i odrobiny romantyzmu. Dziś wystarczy smartfon, stabilne łącze i umiejętność robienia miny zaskoczonej, ale naturalnej, by w ciągu jednego popołudnia znaleźć się na świeczniku.
22 lipca 2026
Lato w Małopolsce dla uczniów Stowarzyszenia im. Ewy Felińskiej z Łucka
Wydarzenia
Uczniowie Szkoły Sobotnio-Niedzielnej przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej imienia Ewy Felińskiej na Wołyniu zakończyli dziesięciodniowy pobyt edukacyjno-integracyjny w Krakowie. Wyjazd odbył się w ramach XXIV edycji akcji Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski «Podarujmy Lato Dzieciom ze Wschodu».
21 lipca 2026
Życzenia dla Anny Sobolewej z Kostopola z okazji 80. Urodzin
Wydarzenia
20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
20 lipca 2026
W Równem powstanie seria filmów animowanych o książętach Lubomirskich
Wydarzenia
Przez prawie 250 lat Równe i Dubno należały do książąt Lubomirskich, którzy wywarli ogromny wpływ zarówno na ówczesny rozwój, jak i na współczesny wygląd tych miast. W tym roku ich dziedzictwu poświęcona zostanie seria animowanych opowieści. Projekt zostanie zrealizowany przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury.
20 lipca 2026
Życzenia dla Jana Piejki z okazji 70. urodzin
Wydarzenia
18 lipca 70. urodziny obchodzi Jan Piejko, prezes Nadzbruczańskiego Stowarzyszenia Kultury i Języka Polskiego, które działa w Husiatynie, Sidorowie i Chorostkowie w obwodzie tarnopolskim. Z tej okazji przesyłamy solenizantowi najserdeczniejsze życzenia.
18 lipca 2026
Łuck pożegnał żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra
Wydarzenia
17 lipca w prawosławnej katedrze Świętej Trójcy w Łucku pożegnano żołnierzy Pawła Korczuka, Alberta Świcę i Wadyma Czwyra.
17 lipca 2026